Pocięty T-shirt

Dzisiaj był bardzo udany dzień ! O 11:00 rano piłam kawkę nad jeziorkiem z przyjaciółką i mężem, potem robiłam coś co uwielbiam tak samo jak szycie, czyli gotowałam na świeżym powietrzu. Przyrządziłam królika duszonego w kociołku nad ogniskiem, ale za to wczoraj nie wspominając o moich zszarganych nerwach przez naszych piłkarzy, którzy nie dali rady (jak zawsze zresztą) to jeszcze poszłyśmy z Monią na basen i już w środku, z opaskami na rękach okazało się, że nie wzięłam dołu od stroju!  Na szczęście pomyślałam o tesco (inne sklepy zamknięte bo była niedziela) i poleciałyśmy szybko kupić strój kąpielowy, gdzie z kolei nie mogłam nic wybrać , bo cały czas mi coś nie pasowało, ale ostatecznie kupiłam strój i wróciłyśmy na basen…;0) Rozmowa z Monią poprawiła mi humor, ale zepsuła go reprezentacja polski, heheh…no i musiałam pociąć z nerwów bluzkę, żeby odreagować! Nie, nie…żartuję. Tak naprawdę to tą bluzkę zrobiłam już dawno i to jest też moje dzieło jeszcze sprzed powstania bloga. Nic trudnego, po prostu pocięłam bluzkę….;0)

 

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, podziel się nim ze znajomymi! Diggnij StumbleUpon del.icio.us Google Yahoo! Reddit

Powiązane wpisy

Zostaw odpowiedź